Wójcik Zdzisław

- Zwykle ludzie mówią, że starają się polubić swoją pracę. Ja zacząłem myśleć odwrotnie: jak zarobić na tym, co lubię. I udało mi się – opowiada Zdzisław Wójcik. Od kilku lat wraz z żoną i synem produkuje medale i odznaki.

Zdzisław Wójcik w hucie zaczął pracować w 1973 r. Nieprzerwanie jest zatrudniony w tym samym miejscu: przygotowaniu osprzętu w Zakładzie Produkcji Rur. W tym czasie jednak postarał się, aby to miejsce bardzo się zmieniło. Z kolegami opracował ponad 40 wniosków racjonalizatorskich, które ułatwiły pracę. Miał też różnorodne hobby: rysowanie, spacery po Jurze, kibicowanie żużlowcom i działalność w związkach zawodowych. Jedna z jego pasji stała się z czasem dodatkową pracą.

- Interesowałem się wyrobami z metali kolorowych. Przy okazji rysowałem, więc zacząłem projektować metalowe odznaki – opowiada Zdzisław Wójcik. – Pomyślałem, że mógłbym je produkować.

Kilkanaście lat temu, przed jednym z pierwszych finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wykonał serię znaczków w kształcie serduszek i przekazał je organizatorom. – Spodobały się i zamówili więcej. Zysk był minimalny, ale tak się zaczęła historia mojej rodzinnej firmy – wspomina.

Przyznaje, że na początku brakowało mu wprawy, odznaki nie były dopracowane technicznie, a kłopot sprawiał także dobór lakierów. – Radziłem się ludzi, którzy już wcześniej zajmowali się podobna produkcją. Podpatrywałem, uczyłem się… - opowiada. – Dostałem kiedyś dobrą radę: na początek skup się na jakości, a zyski przyjdą z czasem. I to była prawda.

Firma nazywa się „Awers” i jest prawdziwie rodzinnym biznesem. Zdzisławowi Wójcikowi na co dzień pomagają żona i syn. W zakładzie przy domu mają prasy o różnym nacisku i stanowisko do malowania. - Żona poświęca firmie nawet więcej czasu niż ja. Przychodzi do zakładu rano i przez całe dnie zajmuje się głównie malowaniem odznak, a ja dołączam do niej dopiero po powrocie z pracy – przyznaje z uśmiechem.

Produkował odznaki dla klubów sportowych, firm, przeróżnych organizacji (wędkarzy, pszczelarzy itp.), a także okolicznościowe. Trafiały się także bardzo niezwykłe zamówienia, choćby na znaczki dla ochrony Prezydenta RP. Dostaje zamówienia z Niemiec, Szwecji, Norwegii, Danii, Finlandii, Czech, a raz nawet z USA. W dorobku ma już setki wzorów odznak, a także sporo medali. – Każda odznaka ma swoją historię – zapewnia.

Kilka lat temu słynny częstochowski żużlowiec Sławomir Drabik wpadł na pomysł, żeby zamówić swoje indywidualne znaczki, które mógłby rozdawać kibicom. Zdzisław Wójcik podjął się zadania i okazało się, że był to „strzał w dziesiątkę”. Wkrótce zaczęli zgłaszać się do niego kolejni zawodnicy: Knudsen, Hammill, Hancock, Ułamek, Kołodziej…

Odznak związanych ze sportem Zdzisław Wójcik wyprodukował najwięcej, m.in. na Puchar Świata w skokach narciarskich w Zakopanem i hokejowe Mistrzostwa Świata w Gdańsku.

Niektórzy klienci przychodzą z gotowymi wzorami. Inni proszą o przygotowanie projektu. Wtedy przydaje się zamiłowanie Zdzisława Wójcika do rysowania. – Niekiedy proponuję nawet 40-50 projektów, zanim coś wybierzemy – mówi. Bywa, ze cykl produkcji jednej odznaki trwa nawet trzy-cztery tygodnie. Różna jest też skala trudności przy produkcji odznak i medali. Zależy od kształtu, kolorów, liczby małych elementów.


Medale są zamawiane znacznie rzadziej niż odznaki. Zwykle na imprezy okolicznościowe. To wyższy stopień trudności. Droższa jest ich produkcja i surowce. – O ile do wykonania odznaki wystarczy dobry ślusarz, to przy medalach trzeba niekiedy korzystać z pomocy profesjonalnych plastyków – przyznaje.
Zdzisław Wójcik wykonywał medale m.in. na jubileusz rurowni, dla PTTK, burmistrza Żywca, ale też z okazji otwarcia oczyszczalni ścieków w jednej z gmin pod Częstochową. – To było niezwykłe zamówienie. Przysłali mi zdjęcie budynku i chcieli, żeby jego wizerunek był na medalu. Tak zrobiłem. Wręczyli potem moje medale wszystkim gościom uroczystości – opowiada.

Nawiązał też liczne kontakty w branży. - Jeżeli ktoś chce odznaki lub medale z warstwą prawdziwego złota – proszę bardzo. Zaprzyjaźnieni warszawscy złotnicy pokryją mój wyrób płatkami złota wysokiej próby – zapewnia. Od czasu do czasu zdarza mu się nawet produkować okolicznościowe spinki do krawatów i inne metalowe gadżety. - Trzeba spełnić oczekiwania klienta, który złożył zamówienie. Musi być zadowolony z mojego wyrobu, choć zdarza się, że wybrany przez niego wzór mnie akurat się nie podoba – przyznaje.

- Częstochowa jest nazywana „miastem medalikarzy” ze względu na producentów dewocjonaliów. Ale to jednak co innego. Oni mają jedną sztancę i przez lata produkują ten sam wzór z taniego materiału w wielkich seriach, a ja przygotowuje konkretne projekty i wykonuję je w ograniczonym nakładzie – tłumaczy Zdzisław Wójcik. Jak mówi, w Częstochowie są trzy firmy o podobnym profilu produkcji.


Mimo pracy w hucie i prowadzenia firmy Zdzisław Wójcik nie porzucił innych pasji. Wciąż znajduje czas, żeby wykonać jakąś grafikę, uprawiać ogród, wybrać się na wycieczkę po Jurze czy posłuchać swojego ulubionego zespołu „Deep Purple”. Myśli o stworzeniu strony internetowej dla swojej firmy. Jak znajduje na to wszystko czas? – To kwestia organizacji życia. Wielu z nas ma dużo wolnego czasu, tylko tego nie zauważa – mówi.

JN

Produkty

z

ISD Huta Częstochowa

Budynki hutnicze

ISD Huta Częstochowa Sp. z o.o. (ISD HCZ) kontynuuje ponad 100-letnie tradycje hutnicze w Częstochowie, jest największym i najnowocześniejszym krajowym producentem blach grubych. Produkuje ok. 70% blach grubych wytwarzanych w Polsce i ma ponad 35% udziału w całości krajowego zużycia. ISD HCZ jest także uznanym producentem w tej branży w Europie (ok. 5% produkcji). Huta produkuje ponadto konstrukcje stalowe i prefabrykaty z blach grubych, a także półwyroby (wlewki stalowe).

Firma wdrożyła i certyfikowała System Zarządzania Jakością zgodny z normą ISO 9001:2008 w obszarze produkcji wlewków ciągłych, blach grubych oraz elementów prefabrykowanych z blach i konstrukcji stalowych. Certyfikacja Systemu została dokonana przez BVC.